Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mówienie do siebie

Dziwny tytuł, prawda? Właściwie to zacznijmy z innej strony. Naukę mówienia w języku obcym można rozpocząć od... myślenia. Robiąc podstawowe rzeczy od razu przypominamy sobie słówka lub krótkie zdania, np.: piję kawę --> bebo un cafe. Pisałam o tym w  tym wpisie. Dlaczego wspominam o myśleniu? Ponieważ wiele osób uważa, że na początku nauki nie jest w stanie nic powiedzieć i z nikim się dogadać. Czasem nie mamy nawet też z kim rozmawiać. I jest to po części prawda, ale... nie do końca. Kiedy zaczniesz od przypominania sobie słów z lekcji w trakcie gotowania i układania prostych zdań podczas sprzątania, późniejsze konwersacje będą o wiele łatwiejsze. Zostaw swoje przekonania i spróbuj! Jak dalej działać z mówieniem? Kiedy masz w głowie kilka słów czy zdań spróbuj wypowiedzieć je na głos. Będzie to dla Ciebie dziwne i nienaturalne. I dokładnie tak jest, aż przyzwyczaisz się do swojego głosu w języku obcym. Może to zająć kilka dni lub tygodni, ale czym szybciej zaczniesz tym ...

Myślenie w języku obcym

Zagadnień związanych z myśleniem w języku obcym jest co najmniej kilka. Poniżej dowiecie się o które dziś chodzi. Ale na początek zacznijmy od pytania: "Po co myśleć w języku obcym, do czego nam się to przyda?". Myślenie towarzyszy nam cały dzień. Robimy to bardziej lub mniej świadomie, ale nasz umysł praktycznie nie przestaje myśleć i przetwarzać informacji. Możemy to wykorzystać na swoją korzyść. Codziennie zanim odezwiemy się czy coś napiszemy, staramy się formułować w głowie zdania. Róbmy to w języku obcym. Jeżeli zdania to zbyt dużo, opisujmy rzeczy pojedynczymi słowami. Kiedy idziesz do kuchni i widzisz jabłko pomyśl sobie apple/manzana/apfel (w zależności jakiego języka się uczysz). Zastanów się jak się nazywa nóż, lodówka, chleb... Szukaj nazw, które znasz, a jeżeli czegoś nie wiesz i możesz sprawdź w słowniku, to pomoże Ci to dodatkowo poznać coś nowego. (PS. O słownikach też będzie wpis). Kiedy etap pojedynczych słów przestaje być dla Ciebie problemem czas przej...

Nie chce mi się. Praca z limitem czasu

Czy znasz ten moment kiedy masz nagle dzień wolnego. Poprzedni wieczór spędzasz na myśleniu jak wiele uda Ci się dzięki temu zrobić, a kolejnego dnia NIC! Energia uchodzi, wstajesz i powoli zbierasz się do wszystkiego. Czas płynie, a Ty dalej nie zabrałeś się do działania. Nie chce Ci się. W pewien sposób jeden z moich ostatnich wpisów zahacza o temat. Można go przeczytać  tutaj . Inna rzecz to odpoczynek . Jeżeli nie jesteśmy wyspani, zdrowi, nie czujemy się dobrze raczej motywacja nie będzie wielka. Ale jeżeli mamy po prostu lenia to szukanie motywacji również może nie mieć sensu. Co Ja robię w takiej sytuacji? Mogę sobie powiedzieć, że dziś wypinam się na wszystko i nie robię nic lub szybko zebrać się "do kupy". I piszę to specjalnie, żeby uświadomić Ci, że liczę 5, 4, 3, 2, 1 i działam . Bez "rozmawiania" ze sobą w głowie. Bo ta rozmowa sprowadzi mnie znów na marnowanie czasu. Od razu robię bez pozostawiania jakiejkolwiek możliwości odwlekania. Ustala...

Mapa myśli #3 mapa z kserówek

Jak  pisałam wczoraj  dziś zajmiemy się robieniem map w zupełnie nieznany sposób. Moje doświadczenia bazują na tym co sama robię oraz na mapach moich uczniów.  Sposóbten jest szybszy od tradycyjnych map, ale i może być mniej skuteczny, jeżeli chodzi o zapamiętywanie, ponieważ mniej wkładamy w to wysiłku i zaangażowanie mózgu jest nieco inne. O co zatem chodzi? Tak jak w tradycyjnej mapie na środku kartki umieszczam temat. Od niego odchodzą gałęzie. Na nich mam główne informacje, to co jest dla mnie ważne z danego tekstu. Ale tu zaczyna się zmiana . Teksty w szkolnych książkach mają obecnie bardzo dużo zdjęć, tabelek oraz innych obrazków. Przerabiany materiał kseruję (kolorowo) i za pomocą nożyczek, kleju czy taśmy uzupełniam moją mapę. Jeżeli mam mapę o ptakach to zamiast malować każdego z nich, co może być dla niektórych osób trudne, po prostu wycinam je i przyklejam . Każda mapa czy skala też łatwa jest do wklejenia. Poniżej możecie zobaczyć moją mapę doty...

Mapa myśli #2 zasady

Dziś chciałabym po raz drugi wspomnieć o mapach myśli. Moim zdaniem są świetnym narzędziem nie tylko do nauki, ale także do burzy mózgów. Dzięki niej zorganizowałam sobie obecny tydzień, kiedy jestem w domu. Rozpisałam plan pracy oraz wiosenne porządki . Sprawdza się rewelacyjnie. Skoro już wiemy do czego służy to przypomnę, że potrzebujecie kartkę (najlepiej A4), którą mamy poziomo oraz kilka ulubionych kolorów . Tak wiem, szybka mapa może ich nie mieć. Mój szybki szpic widzicie poniżej. Jak zacząć? Nie przekombinować. Na środku piszemy bądź rysujemy temat . Czym mniej słów tym lepiej. Mapa jest wtedy przejrzysta i zrozumiała. Ja temat obrysowuję najczęściej leżącym "jajkiem" i tak polecam zacząć, ale wasza inwencja może być różna i niestandardowa. W końcu każda mapa jest inna i wyjątkowa. Kiedy to już mamy czas na dalsze notowanie . Do tego służą tzw. gałęzie . Odchodzą od centralnego punktu jak promienie słoneczne i najlepiej rysować je tak ja...

Mapa myśli #1

Mapy myśli to temat rzeka. Sam Tony Buzan twórca tej metody napisał o niej w nie jednej książce. W związku z tym ja dziś jedynie rozpocznę temat. O co chodzi? Jeżeli pierwszy raz słyszysz o mapach myśli to powiem ogólnie, że jest to jedna z niestandardowych metod robienia notatek. Nie ma w niej długich i nudnych dla mózgu tekstów. Pisze się głównie pojedynczymi słowami lub równoważnika mi zdań. Wszędzie są kolory i jeżeli to możliwe to również obrazki . Na początku trzeba popracować nieco nad czytelnością takiej mapy i umie- jętnością skracania długich zdań czy akapitów z których tworzymy naszą notatkę. Po pewnym czasie staje się to jednak automatyczne. Ta praca nieco trwa i niektórych może to zniechęcić, ale ja polecam popracowanie kilka tygodni. Efekty Was zaskoczą. Bo mapa myśli to nie tylko notatki. Służą one także do robienia powtórek przed egzaminami, a tak naprawdę już przez sam proces ich wykonywania część informacji zostaje na stałe w głowie. Dlacze...

Praca i nauka w międzyczasie

Rozbawiają mnie takie sytuacje, kiedy dzieci (szczególnie te przedszkolne) mówią, że nie miały czasu czegoś zrobić, bo były bardzo zajęte. Na początku mam na twarzy uśmiech, ale szybko łapię się na przekierowaniu moich myśli na inny tor. Nie wiem czy jest to moda czy jakiś inny wymysł, ale każdy opowiada jak to bardzo jest zajęty i nie ma czasu na pewne rzeczy. Mówi jak wiele ma do zrobienia i nie da rady uczyć się codzienne języka, zdrowo gotować czy po prostu się wyspać. Przykre (moim zdaniem), ale prawdziwe.  Każdy z nas ma tyle samo czasu w dobie. To od nas zależy jakie mamy priorytety , czyli na co spożytkujemy lub zmarnujemy nasz czas. Ale abstrahując od tego spróbujemy "upchnąć" w naszym dniu naukę języka.  Nauka czy praca w tak zwanym międzyczasie polega na robieniu małych zadań. Nie ma tam miejsca na wielogodzinne kobyły. To coś, co jesteś w stanie zrobić w minutę, dwie lub maksymalnie piętnaście.  Częściowo moją inspiracją jest Kasia z Worqshop,...